"Prawdziwy smak polskiego morza"

16 - 17 - 18. 05. 2016 r.

 

Dzień pierwszy…

Uśmiechnięci, rządni przygód uczniowie klas szóstych i piątych pod opieką pań: Alicji Raciborskiej, Bożeny Cal, Jolanty Smoktunowicz, Katarzyny Popławskiej wczesnym rankiem wsiedli do autokaru i wyruszyli, by poznać „Prawdziwy smak polskiego morza”.

Przez cały czas pogoda płatała nam figle. To świeciło piękne słońce, to za chwilę padał rzęsisty deszcz, wiał silny wiatr.

Około godziny 13.00 przyjechaliśmy na Westerplatte. W strugach deszczu zwiedzaliśmy to miejsce Pamięci Narodowej: wystawę plenerową, cmentarz poległych w 1939 roku żołnierzy polskich, ocalałą Wartownię nr 1 i Wartownię nr 3, Pomnik Obrońców Wybrzeża i z zaciekawieniem słuchaliśmy opowieści przewodnika. Następnie udaliśmy się do Gdańska. Tu także z nieba padały krople deszczu, ale to nie przeszkodziło nam przejść ulicami tego pięknego miasta i podziwiać zabytkowe budowle oraz poznawać historie z nimi związane. Przeszliśmy Zieloną Bramą, Długim Targiem, ulicą Mariacką, wzdłuż której usytuowane były gdańskie kamienice prowadzące do kościoła Mariackiego. Widzieliśmy Dom Uphagena, Dwór Artusa, a o godzinie 17.00 zebranym na rynku, przy Fontannie Neptuna ukazała się Panienka z okienka.

Po długim i wyczerpującym dniu przyjechaliśmy do Ośrodka Wypoczynkowego Sargus we Władysławowie. Udaliśmy się do swoich pokojów, a później zjedliśmy smaczny posiłek. Był czas na odpoczynek i relaks. Do naszej dyspozycji był basen, sauna, siłownia, stół bilardowy albo miękkie, wygodne łóżko. 

 

Dzień drugi…

Wypoczęci i pełni energii po obfitym śniadaniu pojechaliśmy do Rąbki. W wygodnych butach na nogach, zaopatrzeni w ciepłe kurtki, płaszcze przeciwdeszczowe wyruszyliśmy na spacer szlakiem turystycznym Słowińskiego Parku Narodowego. W połowie drogi na wydmy zatrzymaliśmy się przy wyrzutni. Jest to tajny niemiecki poligon z 1940 roku. Miejsce to wybrano ze względu na słabe zaludnienie oraz sporą odległość od wojsk alianckich. Był to poligon doświadczalny, na którym testowano rakiety i przeprowadzano próby różnego rodzaju bomb, które zrzucano przeważnie na jezioro Łebsko. Większość budowli poligonu wysadzono w powietrze, przed wkroczeniem na te tereny wojsk radzieckich . Przetrwał jeden bunkier, w którym obecnie mieści się muzeum. Zwiedzający mogą obejrzeć w nim wystawę fotograficzną, stare dokumenty i plany poligonu. Większość eksponatów znajduje się na zewnątrz, pod gołym niebem są to m.in.: szkła pancerne z okien bunkrów, lej startowy dla rakiet, elementy broni i wojskowy motocykl, a także resztki polskich wyrzutni rakiet meteo. Przy muzeum czynny jest sklepik z pamiątkami i punkt małej gastronomii. Po zwiedzeniu poligonu mała wąska dróżka znajdująca się obok sklepiku zaprowadziła nas do wieży widokowej, z zachwycającą panoramą na morze, wydmy i jezioro.

    Dotarliśmy na słynne ruchome wydmy zwane polską Saharą. Wydmy w Słowińskim Parku Narodowym to największy w Europie pas ruchomych wydm. Prawdziwa piaszczysta pustynia znajdująca się na wąskiej mierzei pomiędzy Morzem Bałtyckim a jeziorem Łebsko. Wiatr sprawia, że wydmy przemieszczają się i osiągają wysokość kilkudziesięciu metrów. Wadą tego zjawiska jest fakt, że zasypują w ten sposób nadmorskie lasy, bagna, a nawet tereny zamieszkane. Największe zmiany w krajobrazie zachodzą jesienią i wiosną podczas sztormów na Bałtyku. Piasek przemieszcza się już przy wietrze, który wieje z prędkością 5 metrów na sekundę. Widzieliśmy najwyższą wydmę zwaną Łącką Górą. Aby dotrzeć nad brzeg morza musieliśmy pokonać dość długi odcinek wiodący przez usuwający się spod stóp piach. Aura płatała nam figle. To padał rzęsisty deszcz, to za chwilę zza chmur błyskały promienie słońca. Widok, który ujrzeliśmy zaparł dech w piersiach. Dla wielu uczestników wycieczki było to pierwsze spotkanie z polskim morzem. Spienione fale pojawiały się na brzegu i wyrzucały z morskiego dna kamyki, muszle, by za moment cofnąć się. Spacerowaliśmy wzdłuż plaży około 2 km. i napawaliśmy się tym niesamowitym pejzażem. Rejs statkiem po jeziorze Łebsko dał chwilę wytchnienia. Przypłynęliśmy na miejsce postoju i pojechaliśmy do Sarbska.

    Kolejny punkt programu to wizyta w Parku Rekreacyjno - Edukacyjnym Sea Park będącym pierwszym parkiem związanym z tematyką mórz i oceanów oraz historią i kulturą Pomorza w Polsce. Czekały nas same atrakcje. Uczestniczyliśmy w interaktywnym widowisku multimedialnym z udziałem zabawnego wieloryba Błękitka. Widzieliśmy pokaz karmienia i tresury fok. W prehistorycznym oceanarium 3D stanęliśmy oko w oko z podwodnymi zwierzętami. Zachwyciły nas eksponaty w Muzeum Marynistycznym, Park Makiet Zwierząt Morskich, Park Miniatur Latarni Morskich Polskiego Wybrzeża. W Parku Zręcznościowo - Linowym Małego Pirata sprawdziliśmy swoją kondycję fizyczną. Na Galeonie Wodnik poczuliśmy się jak piraci. We Wraku na Wspak ćwiczyliśmy swoją równowagę i przeżywaliśmy chwile grozy, u niejednego z nas wystąpiły zaburzenia błędnika. Po dniu pełnym wrażeń wróciliśmy do pensjonatu. Tu czekał na nas pyszny posiłek. Ci, którzy mieli jeszcze siły, wybrali się na wieczorny spacer morską plażą. W tym czasie pilot naszej wycieczki pan Tomasz zorganizował dyskotekę… do białego rana…

 

Dzień trzeci …

    To już ostatni dzień naszej wycieczki. Z żalem opuszczaliśmy pensjonat Sargus. Jadąc autokarem w kierunku Malborka żegnaliśmy polskie morze. W Malborku razem z przewodnikiem zwiedzaliśmy największą warownię krzyżacką w Europie. Poznaliśmy historię tego zamku, który był budowany przez ponad 150 lat. W autokarze pan Tomasz przeprowadził quiz wiedzy związany z trasą naszej wycieczki Westerplatte - Gdańsk - Władysławowo - Sarbsk - Rąbka - Słowiński Park Narodowy - Malbork. Na wszystkie pytania otrzymywał poprawne odpowiedzi. Każdy dostał  słodki upominek z manufaktury słodyczy na zamku w Malborku. W Olsztynku zatrzymaliśmy się na obiad. Pani Kasia zorganizowała quiz spostrzegawczości. Trzeba przyznać, że uczestnicy wycieczki mają rewelacyjną pamięć. Powrotna droga do domu stawała się coraz krótsza.

Bogatsi o nowe przeżycia, doświadczenia przyjechaliśmy szczęśliwie do Łap. Poczuliśmy „prawdziwy smak polskiego morza”.

Katarzyna Popławska

 

.

 

.

 

.